Nowoczesność w domu i zagrodzie czyli PiS na edukacyjnej barykadzie

Minister Zalewska, rewolucyjnie, prosto z barykady wprowadzi polską szkolę w XXI wiek. Pierwszym krokiem będzie zmiana nazwy. Szkoła podstawowa będzie od tej pory szkołą powszechną. Bolesław Bierut byłby zachwycony: „Szkoła powszechna - nazwa szkól najniższego szczebla, tworzonych na w Polsce na ziemiach porozbiorowych i w pierwszych latach po wojnie. Najmniejsze z takich szkół bywały organizowane nawet w pojedynczych klasach lekcyjnych wspólnych dla wszystkich dzieci niezależnie od wieku”. Zachwytu nie podzieliłby pewnie Gomułka, który w 1960 roku zmienił nazwę na szkołę podstawową.

Drugim krokiem będzie podtrzymywanie ognia pod „przekazem”, że gimnazja to diabeł wcielony i przenoszenie uczniów do innej szkoły im szkodzi. Ale uwaga – szkodzi wyłącznie wtedy, gdy na budynku jest napis „gimnazjum”. Te same dzieci, przeniesione do innego budynku dwa lata (!) wcześniej, nie będą już miały żadnych kłopotów właściwych gimnazjalistom, bo na budynku będzie napis „szkoła powszechna, klasy 5-8”. I oczywiście sam fakt zmiany szyldu sprawi, że będą znacznie grzeczniejsze.



Trzecim krokiem, jak rozumiem banalnym dla rewolucjonisty, będzie przekonanie nas wszystkich, że 8=9. Minister opowiada na prawo i lewo, że szkoła powszechna zastąpi dzisiejszą szkołę podstawową i gimnazjum. Tyle, że dzisiejszy system to 9 lat równej dla wszystkich edukacji, a 4+4 skraca tę powszechność o rok. Tym samym obniża jakość edukacji. Jak się to ma do pisowskiego przekazu dbałości o słabych i wykluczonych, trudno zgadnąć.

Aha, ta wielka rewolucja – zdaniem minister – jest spowodowana troską o nauczycielskie etaty. Tym samym będziemy świadkami pierwszego w świecie eksperymentu, w którym likwidacja miejsc pracy zapewni zatrudnienie.

Jest taki satyryczny rysunek: koń z zawiązanym oczami gna na przeszkodę z radosnym okrzykiem „nie widzę przeszkód”. Dokładnie tak jak minister Zalewska. Gdyby otworzyła oczy musiałaby zobaczyć jakie turbulencje czekają dzieciaki, które właśnie skończyły 5 klasę i za dwa lata mają znaleźć się w klasie 7. Z jaką podstawą programową? Z jakimi podręcznikami? W dodatku za kolejne dwa lata spotkają się z kolegami starszymi o rok w tej samej szkole ponadgimnazjalnej. Ile liceów będzie w stanie wchłonąć dwa roczniki naraz?

Równie wielki znak zapytania dotyczy pierwszych 4 klas szkoły podstawowej. Jak będzie wyglądała postawa programowa? Kto i za czyje pieniądze przygotuje podręczniki? Jak będzie wyglądała praca w klasie czwartej, gdzie obok nauczyciela wczesnoszkolnego ma pojawić się przedmiotowiec?

Te pytania są zapewne niewarte uwagi rewolucjonisty.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...