O autorze
Posłanka Platformy Obywatelskiej, w przeszłości dziennikarka zajmująca się polityką i sprawami społecznymi.

Zbawienny uwiąd wyobraźni, czyli rządowe przepisy na edukację

Przepis pierwszy:
Nie bądź głupi – nie konsultuj swoich projektów. Wiedza na temat negatywnych skutków zmian może zachwiać wiarą w nieomylność! Tak właśnie było z cofnięciem reformy 6-latków. Projekt poselski, bez wymaganych konsultacji, oceny skutków, także finansowych.



Efekt: chaos, „pusty rocznik”, nauczyciele bez pracy, trzylatki bez szansy na miejsce w przedszkolu.

Przepis drugi:
Jeśli jednak zauważysz, że jakieś skutki są nieuniknione – przenieś odpowiedzialność na rodziców. Dzieci nie pójdą do pierwszej klasy i nie będzie pracy dla nauczycieli? To może część tych, które dziś są w pierwszej klasie będą w niej po raz drugi? Niech to będzie decyzja rodzica – przecież „wie lepiej”. Uff, trochę etatów nauczycielskich uratowanych. Genialny w swojej prostocie – i głupocie – plan.

Efekt: 45 tysięcy dzieci, które będą powtarzały pierwszą klasę. W uczniowskim slangu będą „spadochroniarzami”. Po co? Przecież „dzieciństwa nie uratują”, bo już w tej szkole są. Utrwalą materiał? Przecież zdecydowana większość z nich tego nie potrzebuje, a ci którzy mają coś do nadrobienia powinni uzyskać pomoc nauczyciela, a nie powtarzać drugi raz cały rok. Czytanka po czytance, literka po literce… Ciekawe, czy obdarowani taką klasą nauczyciele już wymyślili jak będą pracować z tymi dzieciakami przez cały rok, żeby z nudów nie zwariować.

Przepis trzeci:
W sejmie mówić długo (można krzyczeć i grozić placem). Audyt? Nieważne, czy są konkrety, przecież można powołać się na konkretną szkołę czy list od młodzieży.

Efekt: protest szkoły. Prośba do minister o to by trzymać się faktów, nie przekręcać nazwy miejscowości i nie mylić Chińczyków z Koreańczykami. Młodzieżowy Sejmik Województwa Dolnośląskiego też daleki od zachwytów podczas cytowania ich listu: „Nie chcemy być tak wykorzystywani. Nasz manifest ma 18 punktów, pani minister wybrała tylko te, które były dla niej wygodne”. Zdecydowanie niewygodny okazał się dla obecnej minister punkt siódmy. „Zaniepokojeni niską świadomością seksualną osób wchodzących w dorosłe życie oczekujemy reformy programu nauczania wychowania do życia w rodzinie”. Ciekawe, czy się doczekają.

Przepis czwarty:
Jeśli już naprawdę nie masz wyjścia i musisz pokazać, że słuchasz zewnętrznych opinii, starannie wybieraj tych, którzy te konsultacje zorganizują. Kilkadziesiąt organizacji pozarządowych odpowiedzialnych za proces konsultacji to dobry pomysł? Absolutnie nie. Dobry pomysł to konsultacje przeprowadzane przez jedną organizację – państwa Elbanowskich.

Efekt: minister dostanie się polityczny jasyr fundacji Elbanowskich. To, że trudno będzie bronić wiarygodności takich konsultacji będzie jedynie dodatkiem do kłopotów, które sama na siebie sprowadzi.

Przepis piąty:
Jeśli „zbrodnie PO w edukacji” okazują się niezbyt spektakularne atakuj pługopiaskarką.

Efekt: poczekajmy do zimy. Jeśli minister nie zmieni zdania i dalej będzie uważała, że odśnieżanie ręczne dziedzińców i chodnika jest bardziej sexi, chętnie podrzucę kierownictwu resortu kilka łopat. I będzie to piękny widok – kierownictwo zaczynające dzień od odśnieżania.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...